W upalne, czerwcowa sobota, gdy temperatura zachęcała tylko do wskoczenia do wody, w pracowni Heleny Wojtasik działo się coś więcej niż warsztaty. W ciszy przerywanej tylko tykaniem czasu, wśród zapachu pszczelego wosku i barwników, uczennice projektu „Mistrz Tradycji” z niezwykłą koncentracją doskonaliły jeden z najtrudniejszych wzorów pisankarskich – „48 klinów” . Powstawały też drzewka szczęścia oraz jelonki.
To właśnie w takich chwilach, gdy upał zdawał się zatrzymywać świat, tradycja stawała się żywa. Jak mówi mistrzyni: „Tradycja nie przetrwa sama – trzeba nią oddychać i przekazywać dalej”. A jej uczennice, choć skwar dawał się we znaki, oddychały nią głęboko. Czytaj więcej
