Wśród potężnych, lodowcowych rzek Islandii, gdzie woda z hukiem spada do głębokiego kanionu, rozbrzmiewa niezwykła opowieść o odwadze, poświęceniu i miłości do ojczystej ziemi. To historia Sigríður Tómasdóttir – kobiety, która samotnie stanęła w obronie jednego z najcudowniejszych klejnotów Islandii, wodospadu Gullfoss, i której determinacja na zawsze zmieniła bieg historii islandzkiej przyrody.
Gullfoss, czyli „Złoty Wodospad”, swojej nazwy nie zawdzięcza przypadkowi. Legenda głosi, że woda, niosąc ze sobą muł i osady z lodowca, w słoneczne dni mieni się złotem, a unosząca się mgła tworzy na niej tęcze. Dla Islandczyków to nie tylko widok, ale część duszy wyspy .
Na początku XX wieku, w 1907 roku, brytyjski inwestor, Howell, dostrzegł w potędze wodospadu ogromny potencjał energetyczny. Chciał go kupić i wybudować tam elektrownię wodną. Właścicielem ziemi był wówczas Tómas Tómasson, farmer z Brattholt, który stanowczo odmówił, wypowiadając słynne słowa: „Nie sprzedam mojego przyjaciela!”. Jednak Howell nie zamierzał się poddawać. Znalazł lukę prawną i wydzierżawił ziemię od spadkobierców, planując rozpocząć budowę mimo sprzeciwu rodziny. Wtedy na scenę wkroczyła Sigríður Tómasdóttir, druga najstarsza z trzynaściorga dzieci Tómasa. Urodzona 24 lutego 1871 roku w Brattholt, od najmłodszych lat znała każdy zakątek okolicy, a wraz z siostrami oprowadzała pierwszych turystów wąskimi ścieżkami wokół wodospadu, wytyczając pierwszy szlak do jego podnóża. To miejsce było jej domem, a jego utrata była dla niej nie do pomyślenia.
Sigríður, kobieta o nieprzeciętnej sile i charakterze, postanowiła walczyć. Zatrudniła prawnika, by pomógł jej w prawnej batalii. Jej walka była jednak czymś więcej niż tylko formalnościami. Aby dotrzeć do decydentów w Reykjavíku, pokonywała pieszo około 120 kilometrów w jedną stronę, boso lub w lekkim obuwiu, przez surowy, islandzki teren. Jej determinacja nie znała granic. Gdy wydawało się, że wszystkie inne środki zawiodły, złożyła ostateczną deklarację: jeśli wodospad zostanie zniszczony przez elektrownię, rzuci się w jego odmęty – wolała zginąć razem z nim, niż patrzeć na jego zagładę. Te dramatyczne słowa odbiły się szerokim echem w islandzkim społeczeństwie. Stały się symbolem walki o ochronę natury przed bezwzględnym postępem. Jej sprawę w sądzie wspierał prawnik, który później, bo w 1944 roku, miał zostać pierwszym prezydentem niepodległej Islandii – Sveinn Björnsson. Ostatecznie, w 1929 roku, Howell wycofał swoją dzierżawę, a plany budowy elektrowni upadły na zawsze. Sigríður nie poprzestała na tym. Przez kolejne lata, aż do końca swojego życia w 1957 roku, czuwała nad wodospadem. W 1975 roku, jej staraniem, Gullfoss został przekazany państwu i objęty ochroną jako rezerwat przyrody.
Dziś, przy potężnym Gullfoss, stoi kamień pamiątkowy z jej wizerunkiem, a wąska ścieżka, którą wydeptywała, by chronić swoje dziedzictwo, nazywana jest „Ścieżką Bohaterki” (Sigríðarstígur). Sigríður Tómasdóttir na zawsze pozostała w pamięci Islandczyków jako pierwsza w historii islandzka działaczka na rzecz ochrony środowiska. Jej historia to nie tylko opowieść o uratowaniu wodospadu, ale o sile jednej osoby, która potrafiła przeciwstawić się interesom i swoją niezłomną postawą zmienić bieg historii. To lekcja, że piękno przyrody jest warte każdego poświęcenia.










