Dimmuborgir – mroczna twierdza islandzkich trolli

Położone nad jeziorem Mývatn na północy Islandii Dimmuborgir, czyli „Mroczne Zamki”, to niezwykły labirynt wulkanicznych skał, jaskiń i naturalnych łuków skalnych. Spacerując wśród ogromnych bazaltowych formacji, można odnieść wrażenie, że trafiło się do świata baśni lub planu filmu fantasy.

Geologia tego miejsca jest równie fascynująca, co jego wygląd. Powstało ono około 2300 lat temu w wyniku jednej z najbardziej spektakularnych erupcji w historii Islandii. Rozżarzona lawa o temperaturze przekraczającej 1000°C spłynęła z krateru Þrengslaborgir i przelała się przez podmokły teren nad jeziorem Mývatn. Gdy gorąca magma napotkała wodę uwięzioną w mokradłach i jeziornych osadach, doszło do gwałtownych eksplozji pary. Para wodna pod ogromnym ciśnieniem przebijała się przez płynną jeszcze lawę, tworząc pionowe kominy, puste w środku filary oraz charakterystyczne skalne wieże. Z czasem lawa wypłynęła dalej, pozostawiając po sobie jedynie szkielet tej niezwykłej struktury – jakby kamienny las pełen naturalnych rzeźb. Przez kolejne tysiąclecia wiatr, deszcz, mróz i cykle zamarzania oraz odmarzania wody kształtowały te formacje, nadając im fantazyjne kontury. Procesy erozyjne wygładziły ostre krawędzie, poszerzyły jaskinie i wydrążyły słynny skalny łuk Kirkjan. Dziś Dimmuborgir jest jednym z najlepszych przykładów na świecie tzw. pseudokraterów i formacji powstałych w wyniku interakcji lawy z wodą – żywym podręcznikiem geologii wulkanicznej pod gołym niebem.

Jeszcze bardziej fascynująca od geologii jest jednak mitologia, która od wieków ożywa w tym miejscu. Dimmuborgir od zarania islandzkiego osadnictwa zajmował szczególne miejsce w lokalnych wierzeniach. Według sag i ludowych podań to właśnie tutaj znajduje się główna siedziba trolli i ukrytych ludów – huldufólk, czyli elfów, które według Islandczyków zamieszkują wnętrza skał i prowadzą własne, równoległe życie. Co niezwykłe, wiara w te istoty nie jest tu jedynie turystyczną atrakcją – wiele badań pokazuje, że nawet współcześnie ponad połowa Islandczyków dopuszcza możliwość istnienia elfów czy trolli, a plany budowy dróg czy osiedli bywały zmieniane, by nie naruszać ich domniemanych siedzib.

Dimmuborgir jest jednak znany przede wszystkim jako dom najsłynniejszych islandzkich trolli – Jólasveinar, czyli trzynastu Świętych Mikołajów. Według tradycji to właśnie stąd wyruszają każdego grudnia wraz ze swoją matką, potworną olbrzymką Grýlą, która zjada niegrzeczne dzieci, oraz swoim ojcem, leniwym Leppalúðim. Legenda głosi, że w ciągu roku Jólasveinar mieszkają w skalnych komnatach Dimmuborgir, gdzie przygotowują psoty, prezenty i gromadzą zapasy. Każdy z nich ma swoje imię i charakterystyczną cechę – od Łyżkowicza (Þvörusleikir), który kradnie łyżki, po Drzwiowy Nos (Hurðaskellir), który trzaska drzwiami w środku nocy. Kiedy nadchodzi adwent, schodzą kolejno z gór, by odwiedzać dzieci w całym kraju – a ich ciężkie, kamienne kroki rzekomo wciąż rozbrzmiewają echem wśród bazaltowych ścian.

Mówi się też, że w Dimmuborgir mieszkają dawne, pierwotne trolle – te sprzed chrystianizacji Islandii, które nie znoszą światła dziennego i zamieniają się w kamień, gdy tylko słońce dotknie ich skóry. Właśnie dlatego wiele formacji skalnych ma dziwne, niemal ludzkie lub zwierzęce kształty – jakby były skamieniałymi trollami, które nie zdążyły schronić się przed świtem. Wśród labiryntu prowadzą liczne ścieżki o różnym stopniu trudności, pozwalające odkrywać kolejne zakątki – od miejsc, gdzie według podań odbywają się narady elfów, po jaskinie, które miały służyć za kryjówki przed prześladowcami.

Dimmuborgir to miejsce, w którym potęga natury spotyka się z żywą, oddychającą mitologią. Niezwykłe formacje skalne, cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków i szumem wiatru, a także atmosfera pełna tajemnicy sprawiają, że jest to jeden z najbardziej magicznych zakątków Islandii. Nic dziwnego, że wielu odwiedzających ma wrażenie, jakby za następną skałą naprawdę mógł ukrywać się troll. I kto wie – może właśnie tam, za czarnym bazaltowym filarem, czai się stary, kamienny olbrzym, który od wieków obserwuje wędrowców i uśmiecha się pod nosem, gdy ci przechodzą obok, nieświadomi, że w tym mrocznym zamku wciąż toczy się życie pełne dawnych wierzeń i islandzkich tajemnic.