Są miejsca, które trudno opisać słowami. Jezioro Mývatn na północy Islandii jest właśnie jednym z nich. To kraina wulkanów, pól lawowych, gorących źródeł, fumaroli i niezwykłych formacji skalnych, gdzie ma się wrażenie, że Ziemia wciąż żyje i nieustannie się zmienia.
Pod względem geologicznym Mývatn to prawdziwy skarbiec procesów kształtujących naszą planetę. Obszar ten leży na styku płyt tektonicznych północnoamerykańskiej i euroazjatyckiej, które nieustannie oddalają się od siebie, tworząc pęknięcia i uskoki. To właśnie dzięki tej aktywności powstały charakterystyczne pseudokratery – nie są to jednak typowe stożki wulkaniczne, lecz twory powstałe w wyniku eksplozji pary wodnej, gdy lawa przepłynęła nad podmokłym terenem. Co więcej, cały region obfituje w złoża krzemionki i siarki, a liczne fumarole oraz gorące źródła świadczą o tym, że pod stosunkowo cienką skorupą ziemską wciąż buzuje magmowy żar.
Spacerując po okolicy, można poczuć zapach siarki, zobaczyć bulgoczące błotne kotły i parę wydobywającą się prosto z wnętrza ziemi. Kilka kilometrów dalej krajobraz zmienia się w księżycowe pola lawy, a spokojne wody jeziora odbijają otaczające je góry i pseudokratery. To jedno z tych miejsc, które przypomina, jak niezwykła i potężna potrafi być natura.
Mývatn zachwyca o każdej porze roku i jest obowiązkowym punktem podczas podróży po Islandii. To nie tylko piękne widoki – to doświadczenie, które zostaje w pamięci na całe życie. Islandia nie przestaje zaskakiwać. A Mývatn jest tego najlepszym dowodem. Kto tu przyjedzie raz, ten będzie chciał wrócić – bo surowa kraina ognia i lodu ma w sobie coś, co przyciąga jak magnes.






























