Mistrz Tradycji: lato pod znakiem pisanki

Lipiec 2026 roku. Polska w słonecznej, leniwej fali pełni lata. Większość z nas odpoczywa na urlopach, korzystając z wakacyjnego luzu – plaże, góry, domki na działkach. W tym czasie, w pracowni w Strobicach wśród zapachu pszczelego wosku i barwników, pulsuje życie innego rodzaju. To tu, w rytmie nieco wolniejszym od reszty świata, twórczyni ludowa Helena Wojtasik uczy swoje uczennice jednej z najpiękniejszych i najstarszych technik zdobienia – pisania pisanek metodą batikową. Ten artystyczny warsztat to serce projektu „Mistrz Tradycji”, realizowanego przez Fundację Dla Dziedzictwa.

Początki były trudne. Mistrzyni, znana z wymagającego oka i ogromnego doświadczenia, przyjęła do nauki grupę pełną zapału, ale z różnym poziomem umiejętności. „Nie wolno się spieszyć. Tutaj trzeba skupienia i precyzji, aby wzór był prosty” – powtarzała na pierwszych zajęciach. Niejedna z uczennic na początku miała chwile zwątpienia, gdy jej dłoń z kiską – cienką rureczką do wosku – drżała nad skorupką, a linie zamiast prostych, były krzywe. Jednak letnie tygodnie przyniosły ogromny postęp. Dziś, w lipcowe przedpołudnie, widać to gołym okiem: każda z nich ma już pewną rękę. Rysują woskiem precyzyjnie, swobodnie, z wyczuciem. To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe, teraz wychodzi im wprost spod palców – geometryczne ornamenty, słoneczne znaki, drzewka szczęścia. Uczennice są pewne siebie, tworzą w skupieniu, które nie jest już napięciem, ale radosną wprawą. Ich linie są śmiałe, a wzory – coraz bardziej skomplikowane.

Ta lipcowa sielanka, która dla większości jest czasem ucieczki od codzienności, dla nich jest właśnie momentem największej pracy i jednocześnie największej satysfakcji. W upalną sobotę, gdy temperatura zachęca do wszystkiego innego, one zanurzają się w tradycji. Chwilami w pracowni słychać tylko tykanie czasu i ciche westchnięcie zadowolenia, gdy jajko po zanurzeniu w barwniku odsłoni wzór. Każda pisanka, która powstaje pod okiem mistrzyni, jest świadectwem, że ta wymagająca sztuka ma się świetnie i ma komu ją przekazać. „Tradycja nie przetrwa sama – trzeba ją przekazywać dalej” – mówi Helena Wojtasik. A jej uczennice, w środku lata, właśnie to robią i przekazują dalej w każdym precyzyjnie wylanym na skorupkę pociągnięciu wosku. Pani Magdalena śmieje się, że w swoim telefonie ma już tylko zdjęcia pisanek – bo tak się w to wciągnęła.