Gdy wjeżdża się do wsi Tum, z daleka dostrzec można potężną, surową bryłę, która niczym średniowieczny strażnik góruje nad okolicznymi polami. To Archikolegiata Najświętszej Maryi Panny i św. Aleksego – jeden z najcenniejszych zabytków architektury romańskiej w Polsce, świadek burzliwych dziejów naszego kraju.
Początki tego miejsca sięgają czasów, gdy Polska dopiero kształtowała swoją państwowość. Według starszych badań, już w 997 roku z fundacji Bolesława Chrobrego i z udziałem św. Wojciecha powstało tu opactwo benedyktynów, które być może było pierwszym w Polsce. Nowsze badania przesuwają to wydarzenie na połowę XI wieku. Obecna świątynia powstała w latach 40. XII wieku, a jej konsekracja odbyła się w 1161 roku w obecności arcybiskupa Janika oraz wszystkich polskich biskupów i książąt. Od tego czasu w tumskiej kolegiacie odbyło się aż 21 synodów prowincjonalnych, zwanych synodami łęczyckimi – pierwszy w 1181, ostatni w 1547 roku.
Zbudowana z granitu, piaskowca i kamienia polnego romańska budowla, prócz funkcji religijnej, pełniła również rolę schronienia dla okolicznej ludności. Jej warowny charakter nie zawsze jednak wystarczał. W 1241 roku oparła się najazdowi Tatarów, ale w 1293 (lub 1294) Litwini pod wodzą Witenesa zdobyli ją i spalili wraz z grodem łęczyckim. Ślady tego pożaru widoczne są do dziś. Później, w latach 1306 i 1331, świątynię zniszczyli Krzyżacy.
Przez wieki kościół był wielokrotnie niszczony i przebudowywany. Po pożarze w 1473 roku odbudowano go w stylu gotyckim, wprowadzając ostrołukowe arkady i sklepienia krzyżowo-żebrowe. W 1569 dobudowano renesansową kruchtę, a w latach 1765-1785, z inicjatywy prymasa Łubieńskiego, świątynię przebudowano w stylu klasycystycznym. W 1819 car Aleksander I zarządził kasatę kapituły i kolegiata straciła swoją rangę.
Z tym miejscem nierozerwalnie związana jest legenda o diable Borucie. Mówi ona, że Boruta zakochał się w pięknej pannie, która zażyczyła sobie, by przyniósł jej kamienie z okolicznych pól na budowę karczmy. Gdy diabeł spełnił jej prośbę, okazało się, że dziewczyna go oszukała – z kamieni zaczęto bowiem stawiać kościół. Wściekły Boruta próbował przewrócić wieże, ale nie podołał, pozostawiając na ich krawędziach głębokie rysy, które do dziś pokazywane są jako ślady jego diabelskich pazurów.
Największe zniszczenia przyszły podczas II wojny światowej. We wrześniu 1939 roku, w trakcie bitwy nad Bzurą, w północnej wieży schronił się niemiecki obserwator. Polski ostrzał artyleryjski zlikwidował punkt obserwacyjny, ale wieża runęła, a kościół stanął w płomieniach. Późniejsze bombardowanie Luftwaffe dopełniło dzieła zniszczenia. Z kolegiaty pozostały jedynie mury bez dachu, a los budowli wisiał na włosku – poważnie rozważano jej rozbiórkę.
Odbudowę rozpoczęto w 1947 roku pod kierunkiem Jana Witkiewicza Koszczyca, na polecenie wybitnego konserwatora Jana Zachwatowicza. Podczas prac, które trwały kilkanaście lat, postanowiono przywrócić kościołowi pierwotny, romański charakter. W 1952 roku, usuwając barokowe tynki, w zachodniej absydzie odkryto dobrze zachowaną XII-wieczną polichromię z Chrystusem Pantokratorem. W 1954 roku natrafiono na fundamenty wcześniejszego opactwa.
Dziś archikolegiata w Tumie stoi jako pomnik historii i żywe świadectwo tysiącletnich dziejów Polski – surowa, monumentalna i pełna tajemnic.



































